"Tato, to był świetny czas!". Kiedy ojciec zabiera na wycieczkę...

Wielu rodziców uważa, że gdy pojawia się dziecko, to dla rodziców zaczyna się przymusowa odsiadka w domu. Tymczasem wspólne wyprawy potrafią jeszcze bardziej pogłębić relacje panujące w rodzinie.

Udostępnij

Nie dalej jak kilka miesięcy temu wybrałem się z tatą nad Bałtyk. Ja, dwudziestoparoletni facet, który mógłby spędzić wesoły weekend w gronie znajomych, wolałem spędzić spokojne chwile w małej miejscowości Sobieszewo, gdzie nawet telefon ledwo działał. Przez kilka dni spacerowaliśmy plażą, szukaliśmy bursztynów, jedliśmy smażoną rybę i rozmawialiśmy. Z sentymentem wspomniałem dawne wyjazdy we dwójkę i dopiero teraz, po tych wielu latach, zorientowałem się, jak dużo one mi dały. Wtedy też - podczas tego ostatniego wypadu - ojciec po raz kolejny przypomniał mi zasadę, którą sam usłyszał od swojego taty (a mojego dziadka), a którą staram się praktykować: "Żyj tak, żeby tobie było dobrze, ale żeby innym nie szkodzić".

Pamiętam jednak, jak działało to w dzieciństwie. Kiedy kilkulatek kończy szkołę w piątek, to ma ochotę raczej pokopać w piłkę z kolegami lub pograć na PlayStation, niż wybierać się na jakieś wyprawy. Nie będę się wybielał, mnie też czasami nie było w smak wstawać w sobotę rano, by jechać na wspólne zbieranie grzybów (zwłaszcza, że łażenie po górach do teraz mnie bardzo męczy...) czy łowienie ryb.

Przygotowania

Jeśli jednak już do wspólnej wycieczki dojdzie, warto się do niej odpowiednio przygotować. Nieważne, czy ruszamy na jeden dzień czy może kilka dni - bez solidnej zaprawy, to się po prostu nie uda. Zabierasz syna lub córkę nad jezioro? Wytłumacz im wcześniej zasady zarzucania wędki - po pierwsze być może zachęcisz je do swojej pasji już przed wyjazdem, a po drugie - zaoszczędzisz na czasie. Marzy ci się wspólna wycieczka w góry? Kilka dni wcześniej wybierz się z dziećmi na orlik: niech syn postrzela ci gole, a córkę naucz podstaw siatkówki. Prosty trening nie tylko przygotuje was kondycyjnie, ale również was do siebie zbliży.

Wyprawy ojca z synem - czy to kilkuletnim czy już nastolatkiem - to wyjątkowe zjawisko. Eksperci podkreślają, że podejście ojca do przygody czy potencjalnego niebezpieczeństwa jest nieco inne. By to wytłumaczyć, psycholog Jakub Jabłoński na łamach "Gazety Krakowskiej" przytoczył kiedyś rozmowę nastolatka z rodzicami o tym, jaki chciałby mieć samochód: "Myślałem o starym rajdowym maluchu. Co o tym myślisz, tato?". "A co byś z nim robił?" - pyta tata. "Jeździłbym nim po lesie. Wyjąłbym tylną kanapę i zrobiłbym wsporniki...". "A później pojechalibyśmy nim na świeżo zaorane pole" - dodaje ze śmiechem ojciec. "A ty jaki samochód chciałabyś dla mnie, mamo?". "Bezpieczny".

Nieco inaczej sprawa ma się z zabieraniem córki na wyjazd... Nie od dziś wiadomo, że relacje ojciec-córka są wyjątkowe - dziewczynki to oczka w głowach tatusiów na całym świecie. Tutaj podejście do przygody się zmienia, bo każde skaleczenie, każde kaszlnięcie maksymalnie wyczulają ojcowską wrażliwość. I to nie zmienia się wraz z wiekiem - pewnie sam pamiętasz, kiedy córka przyprowadziła do domu pierwszego chłopaka, prawda?

Co się przyda?

Nie obejdzie się oczywiście bez jedzenia. Pewnie, być może coś zamówicie na miejscu lub w drodze. Nic jednak nie smakuje tak dobrze, jak ugotowane przez tatę jajko, które z chlebem można zjeść pod drzewem. Dla mnie to, naprawdę!, jeden ze smaków dzieciństwa, gdyż kojarzy się z takim zupełnie beztroskim okresem i radością. Bo jakie wtedy miało się zmartwienia? Sprawdzian z matmy we wtorek? Kosz od Aśki z 2C? Koniecznie naładuj telefon i miej ze sobą power banka, a najlepiej dwa. Nie wszędzie złapiesz zasięg, ale przynajmniej w każdym momencie wyprawy będziecie mogli zrobić sobie z synem lub córką wspólne selfie, przypominające o wspólnie spędzonych chwilach. Mój ojciec ma na swoim facebookowym profilu mnóstwo zdjęć z naszej niedawnej wyprawy nad Bałtyk (jedno z nich widzisz obok). A ile to dla niego satysfakcji!

Z własnych wspomnień polecam również... hamak! Zajmuje on mało miejsca w plecaku, za to mocno relaksuje. To gadżet przydatny zwłaszcza wtedy, jeśli wybieracie się na kilkudniową wycieczkę pod namioty. Po całej nocy na niewygodnej karimacie z lubością przywitasz możliwość wyłożenia się w komfortowym hamaku.

Jako że niestety czasami zdarzają się wypadki, pamiętaj również o zabraniu apteczki (pamiętasz, co pisaliśmy o relacji tata-córka?). Ona może nie jest tak kompaktowa jak hamak, ale szybko opatrzysz nawet najdrobniejsze skaleczenie. Oprócz standardowego wyposażenia, nie zapomnij o zabraniu czegoś przeciwko komarom i kleszczom.

Gry planszowe - zwłaszcza jeśli jedziecie w góry czy nad morze - to nie najlepszy pomysł: zajmują sporo miejsca, szkoda też, żeby większość wspólnego czasu spędzać przy Monopoly czy Scrabble. Za to karty są dobrym pomysłem. Relaks na plaży przy makao? Polecam!

I tak wszystko zależy od Was

Oczywiście nie ma sprawdzonego schematu i uniwersalnych rad, dzięki którym wasza wycieczka będzie udana. Skup się na tym, czym twoje dzieci się interesują i w którym miejscu mogą się zetknąć wasze pasje. Bo chyba nie ma nic bardziej satysfakcjonującego dla ojca, kiedy po powrocie z wspólnego wypadu usłyszysz: "Tato, to był świetny czas! Kiedy pojedziemy znowu?"